close
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

„Ostatnie 100 dni mojego życia”

Kiedy jest czas na pisanie książki? Ile może być literackiej rzeczywistości, a ile fikcji? Z Danielem Stochajem, na kilka dni przed ukazaniem się debiutanckiej książki „Ostatnie 100 dni mojego życia”, rodowitym mieszkańcem Lubasza rozmawia Szymon Szwed

Dzień dobry, Daniel Lubasz i okolice to wyjątkowe miejsce ale chyba rzadko zdarza się żeby osoba wywodząca się stąd pisała książki?
 
Tak, zdecydowanie Lubasz to piękne i urokliwe miejsce do którego zawsze będę miał duży sentyment. Ponoć każdy nosi w sobie jakąś historię, która nadaje się do przedstawienia w książce, ale nie każdy ma w sobie na tyle odwagi, aby ją po pierwsze - napisać, po drugie - wydać. Słyszałem, że osoby z okolic Lubasza wydawały wiersze, tomiki poezji, ale faktycznie o tym, aby ktoś wydał książkę nie słyszałem.

Tytuł jest dość wymowny, czy możesz teraz przed premierą powiedzieć coś więcej?

„Ostatnie 100 dni mojego życia” to mocny tytuł, ponieważ właśnie taka jest ta książka. Opowiada ona moją historię, ważny urywek mojego życia, który bardzo mnie doświadczył i zmienił. Przez wiele lat zmagałem się z chorobą naszej cywilizacji, jaką jest depresja, nie mogłem sobie z tym poradzić, ponieważ każda nawet najmniejsza czynność była dla mnie wyzwaniem. Co gorsza byłem we wszystkim tym sam, nie mogłem liczyć na wsparcie rodziny. Przez to relacje z bliskimi opisywane w książce są trudne. Na szczęście uległy już one znacznej poprawie. W trudnym dla mnie czasie poznałem ludzi, dzięki którym udało mi się o siebie zawalczyć i poniekąd wygrać. Książka jest szalenie prawdziwa i być może dlatego tak wielu ludzi na nią czeka. To opowieść o chorobie, o rozpaczliwym poszukaniu wsparcia i zrozumienia, o trudnych relacjach z rodziną, o Bogu i nawróceniu. To dowód na to, że czasami trzeba przejść przez coś bardzo trudnego, aby móc docenić to, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Długo biłem się z myślami, czy powinna ujrzeć ona światło dzienne w takim kształcie.
Jest bardzo osobista. Podczas jej czytania może okazać się, że to jakiego inni ludzie widzą mnie na co dzień, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jednym słowem uśmiechniętego chłopaka, jakim jestem na co dzień w tej książce praktycznie nie spotkacie. Napisałem w niej to, co nosiłem w sobie przez wiele lat. Na moim oficjalnym książkowym profilu na Facebooku, obserwuje mnie ponad 23 tysiące ludzi. Każdego dnia dostaje mnóstwo wiadomości od osób, które podobnie jak ja kiedyś były lub są nadal bardzo pogubione, i wciąż szukają pomocy. Stąd wiem jak ważny społecznie temat poruszam i jak wielu ludziom udało mi się już pomóc. Wierze, że moja książka pomoże im spojrzeć na pewne sprawy inaczej i na nowo. Najważniejszym celem, który przyświecał mi podczas jej pisania było to, aby ludzie zaczęli postrzegać depresję jako prawdziwą chorobę, która nieleczona prowadzi do bardzo przykrych konsekwencji i często nieodwracalnych skutków. Każdemu z nas przydało by się szczerze rozliczyć z przeszłością, tak jak ja to zrobiłem w mojej książce. Jestem świadomy, że moja książka może zdobyć różnorakie opinie, niemniej fakt, tego jak wiele zmieniło się podczas jej pisania jest dla mnie największym sukcesem.

Jak ludzie postrzegają młodego człowieka, który podejmuje się pisania książki?
 
Teraz sądzę, że dobrze. Na początku znajomi nie brali mnie na poważnie i nie wierzyli, że faktycznie napisałem książkę i mogę ją wydać. Często spotykam się z komentarzami, że to niemożliwe, abym miał tylko 22 lata. Ponoć jestem bardzo dojrzały jak na swój wiek.  Ale jak powszechnie wiadomo, wiek to tylko liczba. Aktualnie jestem w trakcie pisania drugiej książki, która planowo będzie kontynuacją pierwszej. Mam nadzieje, że uda mi się ją wydać na jesień tego roku.

Czy masz swojego ulubionego autora, kogoś kogo podziwiasz za styl, język, podejmowane tematy?

Czytam bardzo dużo książek. Nie mam autora, którego jakoś szczególnie lubię, wyróżniam. Książka, którą ostatnio przeczytałem i podoba mi się jej styl, to "Silniejszy od nienawiści" autorstwa Tima Guernarda. Skradła moje serce. Autor tak samo jak ja opisał swoje życie. Jednak on skupił się na jego całości, a nie na urywku, jak ja. Podobnie jak Tim, przez długi czas zmagałem się z traumą z dzieciństwa, jednak jego książka pozwoliła mi spojrzeć na to wszystko w innym świetle, zostawiła we mnie ogrom wartości i chętnie polecił bym ją każdemu jako wartościową lekturę.

Daniel mieszkasz w Poznaniu ale wywodzisz się z Lubasza, bywasz tutaj jeszcze?

Można powiedzieć, że jedną nogą mieszkam w Poznaniu, a drugą w Lubaszu, ponieważ dziele swoje życie pomiędzy tymi dwoma miejscowościami. Lubasz zawsze będzie dla mnie ważny i chętnie będę tu wracał, choćbym nie wiem jak daleko miałbym zamieszkać. Mam tu znajomych, rodzinę, to ważne dla mnie miejsce.

Jak wyglądały prace nad książką, co jest większym wyzwaniem znalezienie wydawcy czy pisanie?

Książkę pisałem dość długo, dlatego, że była ona dla mnie sporym wyzwaniem w sensie emocjonalnym. Napisanie jej okazało się być najprostszą rzeczą, schody zaczęły się, gdy musiałem zmierzyć się z wymaganiami wydawnictwa, które chciało wydać moja książkę. Finalnie książkę  zdecydowałem wydać się sam, co uważam za dobrą decyzję, gdyż długo do niej dojrzewałem. Jest ona bardzo prywatna, ale jakże potrzebna w czasach, gdy tak mało ludzi ma odwagę mówić o swoich trudnych przeżyciach otwarcie.
 
Daniel jesteś związany z filmem "Strajk dzieci lubaskich", grałeś w nim, jak teraz wspominasz tamto wydarzenie?
 
To było ciekawe doświadczanie. Pomimo upływu tylu lat od tamtego wydarzenia, chętnie je wspominam i o dziwo bardzo dobrze pamiętam. Tamto wydarzenie umacnia mnie w przekonaniu, że od dziecka chciałem łamać stereotypy i robić coś więcej niż inni. Z Panią Grażyną, która zaangażowała mnie do wzięcia udziału w tym film mam kontakt do dziś, więc oprócz tego, że zrobiliśmy ważny film o historii strajku dzieci z Lubasza, to nawiązały się podczas jego kręcenia trwałe relacje.
 
Co chciałbyś przekazać młodym ludziom, którzy próbują pisać, tworzyć?

Przede wszystkim to, aby nie słuchali tego, co będą mówić na ich temat inni ludzie. Zawsze kiedy chcemy zrobić coś więcej niż inni, znajdzie się multum ludzi, którzy będą nas oceniać, krytykować i mówić, że to co robimy nie ma sensu. Nie można się poddać takiemu myśleniu i trzeba iść mimo wszystko do przodu. Wiem z doświadczenia jak to wygląda, ponieważ mnóstwo ludzi mnie de motywowało i nie wierzyło w mój sukces, dziś te same osoby składają mi gratulacje. Trzeba konsekwentnie dążyć do wyznawczego celu. Skupić się na tym co pozytywne i ważne, słuchać rad osób, które życzą nam dobrze. Mówią, że im trudniejsza droga do pokonania, tym piękniejsze widoki na końcu. Dziś sam mogę podziękować tym wszystkim ludziom, którzy we mnie nie wierzyli, ponieważ dzięki nim wiem, że nie wolno się poddawać. Wszystko co robimy powinno wypływać z poziomu serca, tylko wtedy ma to prawo się obronić. Nie ważne na jakie przeszkody natrafimy, jeśli coś robimy szczerze i w pełni się temu oddajemy prędzej czy później cel do którego dążymy uda nam się osiągnąć. Życie zdarza się tylko raz, żyjmy więc odważnie i nie bójmy się walczyć o to, co dla nas ważne.
Dziękuje za rozmowę.

Autor wiadomości: lubasz
Data publikacji: 2020-03-30
Twoja opinia jest ważna
Zagłosuj w ankiecie!
Przedział wiekowy osób korzystających z lubasz.pl:
Puszcza Notecka

7 698

Liczba ludności

167,27

Powierzchnia w km2